Saturday, 25 May 2013

Giorgio Armani Eyes To Kill Excess i rzesy do nieba DUZO ZDJEC

Dzisiaj bedzie o tuszu. My kobiety w pogoni za pieknymi, dlugimi i gestymi rzesami jestesmy w stanie zrobic wszystko i wydac kazde pieniadze. Poczawszy od suplementow, odzywek, przedluzania, tuszow, baz az po sztuczne to wszystko ma nam pomoc w osiagnieciu idealu. 
Jam mam to szczescie ze moje rzesy nie sa najgorsze niemniej jednak w zaleznosci od tuszu moge uzyskac efekt przecietny lub spektakularny. W tym drugim ostatnio pomaga mi maskara Armaniego Eyes to Kill. 



 Szczoteczka:

Moje "nagie" rzesy:



Rzesy z jedna warstwa tuszu:


...i z dwiema warstwami:

Po lewej stronie bez tuszu a po prawej z tuszem:

Generalnie jestem z tego tuszu bardzo zadowolona, ladnie wydluza i pogrubia (o podkreceniu nie wiem bo ja mam swoje naturalnie dosyc wywiniete). Nie skleja ale kolejne warstwy lepiej dodawac "na mokro".

Jedyna jego wada jest lekka panda na dolnych rzesach ale u mnie to norma : /
Ja swoj tusz kupilam na lotnisku w Dublinie, za okolo 24 euro. W Polsce widzialam go w Douglasie za 165 zlotych. . 

A Wy testowalyscie ktoras z maskar Armaniego? Jaka jeszcze polecacie?
Buzki
Kasia

5 comments:

  1. Ja miałam tę podstawową wersję Eyes to kill. Efekt, jaki mi dawał był najlepszym, jaki w życiu dane mi było osiągnąć. Ale właśnie - panda występowała i u mnie i to już po kilku godzinach! Generalnie nie mam z tym problemu, więc to ewidentna wina tuszu. Na pewno nie kupię go już więcej, chyba że w jakiejś niebywale okazyjnej cenie, bo 165 zł wart na pewno nie jest.

    ReplyDelete
    Replies
    1. ta panda to jest jedyna wada tego tuszu i ja jestem to w stanie przebolec za efekt TAKICH rzes :)i zdecydowanie jest to jeden z naj naj jakie mialam

      Delete
  2. Miałam mini Eyes to Kill i był na prawdę świetny!

    ReplyDelete
    Replies
    1. ja wersji podstawowoej nie mialam ale ta jest swietna

      Delete