Monday, 22 October 2012

Wiosna uslana jest Jacaranda...

Moja ulubiona pora roku w Australii jest zdecydowanie wiosna. Zwlaszcza po przeprowadzce do Brisbane bo na outbacku to ledwo wyroznia sie dwie pory roku- zime a pozniej od razu staje sie lato i upal nie do wytrzymania. Tutaj jest o tyle lepiej ze wszedzie wokol widac oznaki wiosny- w tym moja ulubiona- kwitna drzewa Jacaranda. :)

Jakaranda mimozolistna (Jacaranda mimosifolia) – gatunek tropikalnego drzewa. Pochodzi z Ameryki Południowej (Boliwia, Argentyna), ale został naturalizowany także w innych rejonach Ameryki Południowej i w Afryce, jest też uprawiany w wielu krajach świata[2]. Nazwa jakaranda pochodzi z języka guarani i znaczy "pachnące.
Zrodlo: wikipedia

W Brisbane az roi sie od tych drzew i wiosna mozna latwo spowodowac wypadek bo jadac samochodem czlowiek (czyt, JA) gapi sie na wszechobecne fioletowe drzewa ktore sa wszedzie, zamiast na droge...
Kwiaty z drzewa Jacaranda dosc szybko spadaja z drzew czego rezultatem sa chodniki, ulice a czasem nawet cale alejki uslane kwiatami, mozna poczuc sie jak w innym swiecie.
Patrzac na panorame miasta mozna wszedzie zobaczyc fioletowe plamki...
ehhhh.... Tak, wiosna w Brisbane jest cudowna ale ja wciaz tesknie za zlota, polska jesienia i dywanami uslanymi z roznokolorowych lisci. Mieszkajac w Polsce (zreszta baardzo blisko lasu) nie docenialam jego kolorow, zapachu... Teraz za tym tesknie. Zapach jest dla mnie najwspanialszym wspomnieniem. Niesamowite jest to, ze jak zamkne oczy i intensywnie mysle o danym miejscu prawie moge poczuc jego zapach...
Pozdrawiam
Buzki
Kasia

2 comments:

  1. Moja 'baza wspomnień' też jest ogromnie wyczulona na zapachy i to za sprawa zapachu wracają do mnie wspomnienia.
    A drzewa prezentują się przecudnie :)

    ReplyDelete
  2. Jejku, ile bym dała za wiosne <3

    ReplyDelete