Friday, 31 August 2012

Lakierkowe nowosci od Deborah Lippmann

Hej kochani ,dzisiaj maly post zakupowy... Nie wiem czy mieliscie okazje zobaczyc film pod tyulem " The Snowwhite and the Huntsman" . Ja tak i bardzo mi sie spodobal, generalnie lubie Kirsten Stewart jako aktorke cokolwiek by inni o niej mowili. 
Anyway, przechodzac do sedna... Jakis czas temu wyszukujac skarbow u wujka google trafilam na duo lakierow do paznokci od Deborah Lipmann pod tytulem The Snowwhite and The Huntsman.

Poszperalam, poszperalam i okazalo sie ze kolorycalkiem calkiem mi sie sodobaly. I tutaj zaczely sie problemy bo nigdzie nie moglam owego duetu dostac. Jedynym miejscem w sieci gdzie te cudenka wyczailam to kissandmakeupny.com ( o tym sklepie mowilam w ktoryms z filmikow przy okazji kosmetykow nars). Cena tez w miare normalna wiec sie kliknelo...

I tym oto sposobem przedstawiam:




Bardzo podoba mi sied duet i polaczenie klasycznych, ponadczasowych kolorow- ciemnej sliwki i delikatnego rozu. 
Mysle  ze taki zestaw nigdy nie wyjdzie z mody.. Ja juz nie moge sie doczekac wyprobowania kolorkow na paznokciach. 

W przyszlych postach zdradze wam moj maly sekret..... 
Pozdrawiam
Kasia
Xxx

Wednesday, 29 August 2012

Ulubione akcesoria/ bizuteria

Witam kochani w kolejnym poscie:) dzisiaj zapraszam was na luzny post o moich ulubionych akcesoriach/ bizuterii. Jak juz wspominalam do pracy nie moge nosic wiele, jedyne na co nam pozwalaja to kolczyki typu wkretki i delikatny wisiorek. 

Z akcesoriami mam ochote " zaszalec" w weekend lub dni wolne. Przy czym zaszalec to w moim przypadku ubranie2 lub 3 elementwo. Bo musicie wiedziec ze jezeli Chodzi o bizuterie czy tez akcesoria to jestem minimalistka i wole zalozyc o jedna rzecz mniej nizo jedna za duzo. I tak, najczesciej konczy sie to tym ze zakladam zegarek, bransoletke i wkretki :)

Jesli chodzi o akcesoria "nareczne" to krooluja wspomniane wczesniej zegarki,wiecej na ich temat mozeice poczytac tutaj:


Oprocz zegarkow jestem przywiazana do swojej Pandory na ktorej moze nie mam zbyt duzo zawieszek ale kazda z nich ma dla mnie ogromna wartosc sentymentalna. O Pandorze tez pisalam: 
Ostatnia bransoletka ktora uwielbiam i na ktora zbieralam baaardzo dlugo jest zwykla, prosta srebrna bransoletka. Jest bardzo klasyczna, ponadczasowa i bardzo w moim stylu. Lubie inwestowac w takie akcesoria bo wiem ze jak za 20 lat wyjme je ze szkatulki i bede chciala zalozyc wciaz beda na czasiei beda zawsze do wszystkiego pasowac. 


Jesli chodzi o reszte ulubiencow to trzy pary kolczykow po ktore zawsze siegam to tez klasyki:

Perly kupil mi maz podczas jednej z naszych podrozy, swiecace kuleczki to prezent ode mnie dla siebie :D a kwiaty to kolczyki ktore mialam na sobie w dniu swojego slubu. Wszystkie trzy pary uwielbiam i zawsze do wszystkiego pasuja. 


A to juz wisiorki - kwiat od kompletu, rowniez mialam na sobie w dniu slubu, krzyzyk mam juz laaata kiedy nie wiem co dobrac siegam po niego a kwiatuszek po prawej to urodzinowy prezent od przyjaciolki kilka lat wstecz. 

Jesli chodzi o sztuczna bizuterie to tez mam kilka rzeczy aleraczej rzadko je nosze. Jesli kupuje sztuczna bizuterie to z reguly jest ona tania bo wiem ze dlugo nie przetrwa a nie chce tracic pieniedzy. Ze sztucznej bizuterii najbardziej lubie duze kolczyki i wisiorki:))

A jaka jest wasza ulubiona bizuteria?
Wolicie sztuczna czy inwestujecie w prawdziwa?
Pozdrawiam
Kasia

Tuesday, 28 August 2012

Denko lipiec/ sierpien cz. II

Kochani witam serdecznie w drugiej czesci projektu denko w ktorej pokaze wam zuzycia produktow do pielegnacji twarzy oraz kolorowki. 

Zaczynamy od pielegnacji twarzy. Sporo tego bo jak juz pisalam w poprzedniej czesci staralam sie zuzyc wszystkie zaczete kosmetyki zeby podczas przeprowadzki nie dzwigac tobolow ( ha! Czy sie udalo? Wciaz kosmetyki zajely 3 pudla ekhm...) 


Cetaphil zel do mycia twarzy do skory tlustej! Sklonnej do wypryskow. Bardzo sie polubilismy, ale teraz uzywam czegos innego z avene, ktory przypasowal mi jeszcze bardziej. W tym draznilo mnie tylko to ze niezbyt sie pienil. 

Bielenda avokado i Bawelna plyny do zmywania makijazu. Swietne produkty, absolutnie warte sprobowania. Mowilam o nich w ulubiencach. Szczerze mowiac bylam zaskoczona jakoscia za ta cene. Jedyne z czym nie do konca sobie radza to moj wodoodporny tusz diorshow iconic. W tej chwili mam kilka innych produktow do zuzycia ale jeszcze jedno opakowanie Bawelny lezy w pudelku wiec napewno kiedys do niego wroce.

Maseczka oczyszczajaca palmers. Calkiem nizla chociaz mialam wrazenie ze wysuszala moja skore. W tej chwili mam kilka innych maseczke ktore bardzo lubie wiec nie wiem czy i kiedy wroce do tej. 

Avene Cleanance filtr do twarzy. Bardzo fajny produkt ktory pomogl mi po przylocie do Australii. Bardzo dobrze chroni, nie zatyka, nie zostawia bialego filmu na skorze. 

Tea Tree oil no name- o tym produkcie chyba nie musze duzo pisac... Kultowy, mam juz kolejna buteleczke i nie wyobrazam sobie mojej pielegnacji od tego. Lepsze niz wszystkie produkty do punktowego likwidowania pryszczy razem wziete. Kolejna buteleczka zakupiona, tym razem z TBS. 

Clinique All About Eyes serum. Bubel moim zdaniem. W przeciwienstwie do kremu z tej serii nie robiko absolutnie nic, konsystencja zbyt leista, dosc dlugo sie wchlania. Byl dodatkiem do czegos, i dobrze bo sama napewno bym tego nie kupila. 

Weleda Rose eye cream. Krem pod oczy z serii Naturalne. Nie widzialam jakichs spektakularnychefektoe po jego zastosowaniu. Dobrze nawilzal skore pod oczami. Nie wiem czy kupie ponownie. 

Clarins tonik do skory normalnej/ mieszanej. Tonik jak tonik tonizowal, nie wysuszal. Nie wiem co jeszcze mozna napisac o toniku :))

Clarins plyn do zmywania makijaz. Probka ktora dostalam. Raczej sredni produkt za ta cene. Niby zmywal ok podstawowy makijaz oczu ale z wodoodpornym mial problemy. Mglil oczy. Nie sadze ze kupie. 

Clarins gentle refiner. Peeling drobnoziarnisty ktory bardzo lubie. Zostawia. Skore gladka, swieza jednak... To samo robi peeling z st.ives ktory jest 8x tanszy a ma dwa razy tyle pojemnosci

Clarins Beauty Flash Balm produkt kultowy i ja rowniez bardzo go lubie. Nie jest zuzyty do konca ale ma prawie da lata wiec pora sie z nim pozegnac. Mysle ze kiedys kupie ponownie  bo jest swietny na wieksze wyjscia jako baza pod makijaz. 

Tea tree oil blemish stick z bootsa. Bardzo go lubilam ale taniej jest kupic olejek ktory dziala tak samo a moze nawet lepiej. 

Uff sporo tego! Teraz czas na kolorowke: 


Z kolorowki zuzylam dwa tusze lancome hypnose, jeden w wersji tradycyjnej a drugi wodoodporny. Obydwa sprawowaly sie dobrze. Do tuszy tej firmy mam duzy sentyment wiec raczej kupie ktorys ponownie. Nie sklejaly, ladnie pogrubialy i wydluzaly. 

Benefit high beam rozswietlacz. Ta mala buteleczke chyba wszyscy znaja :) dodatek do jednej z gazet rok czy nawet dwa lata temu. Jak dla mnie zbyt rozowy, dlatego zuzycie nie jest duze i nie sadze ze kupie ponownie. 

A wy zuzyliscie jakies produkty w lipcu lub sierpniu? 
Pozdrawiam
Kasia 
Xxx

Nowe wdzianko

Kochani szybki post dziekczynny mozna powiedziec:)) szczegolnie dla catastrophe  z bloga http://catastrophe-cosmetics.blogspot.com/ ktora zrobila dla mnie nowe wdzianko blogowe. Kochana dziekuje ci serdecznie!!!!

Dziewczyny, wam dziekuje za odzew pod poprzednim postem informacyjnym o zmianie designu na blogu, mialyscie racje nie byl zbyt czytelny.

Dajcie znac prosze jak i czy podoba wam sie obecny wyglad. :))

Pozdrawiam serdecznie!!
Kasia
Xxx

Monday, 27 August 2012

Denko lipiec/sierpien cz. I

Kolejny miesiac za nami i kolejne denko... W tym miesiacu wyjatkowo duzo zuzyc. Wiedzialam ze bedziemy sie przeprowadzac wiec staralam sie zuzyc wszystkie resztki produktow ktore gdzies tam zalegaly. Przygotujcie sie wiec na dosc dlugi post:)

Na poczatek tradycyjnie produkty do wlosow. 


Szampon Dove - kiedys moja ogromna milosc, uwielbiam ten szampon przede wszystkim za zapach, typowy wlasnie dla tej marki. Wlosy. Po umyciu pachna naprawde dlugo, sa miekkie, ladnie sie ukladaj. Gdyby nie to ze w tej chwili znalazlam swiete graale jezeli chodzi o wlosy ( o czym pojawi sie niedlugo post) to pewnie kupilabym kolejne opakowanie. Nie mowie tez ze nigdy wiecej go nie kupie bo jak wiadomo kobieta zmienna jest...

Odzywka bez splukiwania John Masters organic jak dla mnie kompletna porazka, na poczatku bylam bardzo zadowolona, zapach mi odoowiadal jednak z biegiem czasuokazalo sie ze skleja moje wlosy i tworzy koltuny wiec jej u mnie kolejny raz napewno nie zobaczycie, zwlaszcza za ta cene!

Lash American Cream conditioner- czy musze cokolwiek pisac? Widzieliscie ja w moich ukubiencach juz parokrotnie, nie potrafie sie bez niej obejsc. Teraz juz KWC :) i chyba na dlugo. 

Szampon organic care-  juz widzieliscie go mnostwo razy, uwielbiam :) kolejne awaryjne opakowanie w szafce..

Uff to zuzycia "wlosowe" przekazane, teraz czas na pielegnacje ciala. 


Zele pod prysznic - st.ives, nivea i plyn do kapieli Bathox- o wszystkich moge powiedziec to samo, dobrze sie oienia, ladnie pachna i ie wysuszaja.

Scrub do ciala TBS z maslem shea do skory suchej- bardzo dobry produkt, ladnie dziala i zostawia skore nawilzona jedyne co mam mu do zazucenia to wydajnosc ktora jest kiepska i cene, nie jestem pewna czy kupie ponownie, teraz mam polski produkt z Bielendy i dziala tak samo. 


Rexona dezodorant o zapachu sexy- dziala dobrze, czy zmniejsza potliwosc to nie wiem bo jakos strasznie sie nie poce, bardzo ladny zapach. 

Nair wosk bez paskow. Kiedy kupilam ten produkt bylam zachwycona, nie musialam bawic sie z paskami tylko nakladalam wosk, czekalam chwilke i zrywalam. Dzial dobrze. Jednak po kilku uzyciach zauwazylam ze wosk zmienil konsystencje, ciagnie sie i nie dziala. Nie sadze ze kupie ponownie, zostane wierna woskowi z Veet :) 

Aloesowy spray po opalaniu. Nie jeste zuzyty do konca ale uplynal termin waznosci. Dobry gadzet do torebki w lecie, doskonale odswieza natomiast u mnie na poparzenia czy po opalaniu lepiej sprawdzil sie zwykly zel aloesowy ktore tez jest duzo tanszy. 

W kolejnej czesci pokaze wam moje zuzycia do pielegnacji twarzy oraz makijazowe.  
Pozdrawiam
Kasia
Xxx


Saturday, 25 August 2012

Sobota...

Sobota to mozna powiedziec taki maintenance day:)) czyli porzadki z domem, pranie itd ale takze cotygodniowe maseczkowanie, mani, pedi i olejowanie wlosow:)) 

Tym razem na paznokcie u stop wybralam Inglota ktorego mozecie zobaczyc w ostatnim haulu nr 361 przepiekny roz:) naklada sie idealnie, dwie warstwy wygladaja tak: 


Jesli chodzi o twarz to postawilam na moj ukochany ostatnio peeling od St. Ives z zielona herbata i maseczke blotna z The Body Shop. Teraz pisze i wygladam jak zielony stwor hehe dobrze ze dzieci nie mam bo by sie w szafach przed matka chowaly :D





Mam nadzieje ze wy spedzacie sobote rownie dobrze:)
Buzki
Kasia

Ulubione sniadanko eveeeeeer ;))

Przedstawiam wam dzisiaj moje ulubione sniadanko wszech czasow. Ogolnie uwielbiam jajka na wszelkie sposoby ale ostatnio to wlasnie omlet zawladnal moim zoladkiem:) zwlaszcza, co jest jego ogromnym plusem w obednej sytuacji ze jest miekki :) 
Dzisiaj zdradze wam moj sekret na omlet idealny...
Bedziecie potrzebowac: 
2 lub 3 jajka w zaleznosci od tego jak bardzo jestescie glodni
3/4 szk mleka ( jakiekolwiek pijacie)
Oliwa z oliwek badz inny tluszcz
Sol, pieprz
Ser starty - gouda, cheddar lub jakikolwiek macie w loodowce
"wklad" czyli to co dodacie do omleta i tutaj mozecie zaszalec i dodac praktycznie wszystko. Moje ulubione kombinacje to: bekon, cebula, pomidor; szynka, cebula, pomidor, koperek; wedzony losos, zielona cebulka


Moj dzisiejszy omlet to polaczenie cebulki i bekonu. Jak go przygotowac? 
1. Nastawcie piekarnik na grill na okolo 180-190 stopni. 
2. Jajka wbijcie do miski, dodajcie mleko, sol i pieprz
3. Nagrzejcie patelnie na kuchence, roztopcie maslo lub dodajcie kilka kropel oliwy, przyrumiencie cebulke i boczek.
4. Do waszej cebulki i boczku na patelni dodajcie jajka z mlekiem. Przyrumiencie do momentu kiedy omlet bedzie sciety do polowy. Nastepnie posypcie gore serem i calosc wlozcie pod nagrzany grill zostawiajc otwarte drzwi piekarnika. W okolo 4 minuty wasz omlet bedzie przyrumieniony i gotowy do jedzenia. :) 

Voila!!



Yuuuuumyy!!! Smacznego!! A jakie jest wasze ulubione sniadanko? 
Buzki
Kasia

Friday, 24 August 2012

(Prawie) wszystko o aparacie ortodontycznym


Hej kochani, dzisiaj wracam z troche niecodziennym postem, wiec jesli kogos nie interesuje lub ciekawi kwestia apratu ortodontycznego ( bo o tym bedzie ten wpis) to zapraszam do poczytania innych postow na moim blogu :) 

Ortodonta nie jestem, ba nawet dentysta! :) ale moge sie troche na temat aparatu i higieny jamy ustnej wypowiedziec jako ze po pierwsze pracuje w branzy dentystycznej a po drugie sama od niedawna nosze aparat. 
Tak wiec zapraszam do czytania( bedzie dlugo wiec sie przygotujcie psychicznie) :D

Aparat ortodontyczny to dosc powazna sprawa. Zanim sie na niego zdecydujemy musimy wziasc pod uwage kilka waznych kwestii- przede wszystkim finansowa. Aparat to dosc droga zabawa i warto porozmawiac z ortodonta u ktorego sie leczymy o wszystkich kosztach. Bo samo zalozenie aparatu wcale nie jest drogie tylko czeste wizyty i kontrole, skaling ktory powinnysmy wykonywac co trzy miesiace i opieka po zdjeciu aparatu. 
Druga sprawa to sama kwestia noszenia apratu, bol,Czas z tym zwiazany i jeszcze raz - pieniadze.

Bardzo modne w tym momencie sa aparaty Invisalign. Niestety malo osob wie ze nie sa one dobre dla kazdego oraz ze dzialaja duzo wolniej niz tradycyjny aparat. Jesli zamiast zwyklego aparatu myslicie o Invisalign to polecam konsultacje o dentysy lub ortodonty i rozmowe na ten temat. 

Kiedy juz zdecydujemy sie na aparat zwykle mamy dwie opcje materialu z ktorego sa wykonane do wyboru: zwykle ze stali nierdzewnej lub ceramiczne. Te drugie wygladaja o wiele subtelniej i nie sa tak bardzo widoczne. 

  
 Tutaj mozecie zobaczyc Invisalign. Nie sa zbyt widoczne jednak wciaz czujemy je na zebach :) 



Tutaj mozecie zobaczyc aparat ceramiczny. 


A tu tradycyjny aparat ktory niestety jest duzo bardziej widoczny. 
Wszystkie zdjecia pochodza z google.com

Kolejnym aspektem aparatu jest higiena. Majac zalozony aparat ortodontyczny musimy poswiecic duzo wiecej czasu na higiene i czyszczenie nie tylko zebow ale tez samego aparatu. Jesli to zaniedbamy moze sie okazac ze po zdjeciu bedziemy miec wiele ubytkow. Higiena jamy ustnej podczas noszenia aparatu jest naprawde czasochlonna. Tutaj nie ma mowy o lenistwie musimy byc systematyczni i zapobiegawczy.  Idealistycznie powinnismy myc zeby po kazdym posilku, jesli jednak nie mamy pod reka  szczoteczki i pasty polecam  przeplukanie jamu ustnej woda.  

Jak wiedziec czy naszam higiena jamy ustnej jest dobra podczas noszenia apratu?  Hmm ciezka sprawa., mysle ze po pierwsze warto chodzic na regularne wizyty i skaling ktory polecany jest nawet co 3 miesiace.  Oprocz tego  jesli dobrze czyscicie zeby wasze dziasla beda ladne, bladorozowe natomiast jesli nasza higiena jest uboga beda opuchniete, zaczerwienione oraz beda latwo krwawic podczas czyszczenia jak na zdjeciu ponizej: 


Do dokladnego czyszczenia aparatu i zebow polecam zaopatrzenie sie w kilka "gadzetow" dentystycznych takich jak super floss, piksters i paste do zebow z  dodatkowa iloscia fluoru. 
Nie wiem na ile te produkty dostepne sa w polsce ale tutaj praktycznie w kazdym gabinecie dentystycznym i aptece mozemy sie w nie zaopatrzyc. 
Moj zestaw do codziennej higieny jamy ustnej:

Mysle ze warto szczegolnie zadbac o higiene podczas noszenia apratu ( ale nie tylko) bo moze sie okazac ze po zdjeciu i skonczonej kuracji zostaniemy z prostymi zebami pelnymi ubytkow...

Mysle ze to na tyle dzisiaj, mam nadzieje ze post przyda sie osobom ktore rozwazaja zalozenie apratu lub sa w trakcie kuracji. 
Pozdrawiam
Kasia
Xxx



Thursday, 23 August 2012

To wciaz ten sam blog...

Hej kochani dzisiaj krociutki post chce was tylko zapewnic ze wciaz jestescie na wlasciwiej stronie i czytacie wlasciwego bloga ;))

Jako ze nie lubie nudy to postanowilam zmienic troszke " wystroj" bloga . Mam nadzieje ze wam sie spodoba:)

Ps. Obiecuje ze juz niedlugo poprawie sie z czestotliwoscia pisania postow, na swoje wytlumaczenie mam tylko to ze jestesmy w trakcie przeprowadzki.
Buzki
Kasia xxx

Tuesday, 21 August 2012

Brisbane haul po raz kolejny...

Hej kochani przepraszam za zaniedbywanie bloga ale ostatnio duzo sie dzieje. Chce wam bardzo podziekowac za wszelkie slowa otuchy pod ostatnim postem- naprawde podnioslyscie mnie na duchu ! :) dzis wracam do was zakupami z Brisbane. 



 Pare rzeczy bylo mi potrzebnych, reszta jakos sie przypaletala :)) nie mniej jednak ze wszystkich rzeczy jestem bardzo zadowolona. 

Podczas zakupow wstapilam do sklepu L'Occitane w celu zaopatrzenia sie w ich oslawiony juz krem do rak z maslem shea. Wyszlam z wspomnianym maslem, peelingiem do rak z olejem shea, czystym maslem shea oraz kosmetyczka z probkami. I like it! :) 








Weszlam rowniez do Maca gdzie wreszcie udalo mi sie dostac szminke Please Me na ktora polowalam od miesiecy!!! Do tego dorzucilam rowniez lipglass. 












Oprocz tego do mojej kolekcji lakierowej doszly dwa nowe Essie Cute as a Button oraz Inglot: 








Ostatnie dwie rzeczy to podklad Dior ktory mozna powiedziec byl prezentem od Przyjaciolki poniewaz zaplacilam za niego bonem ktory dostalam wlasnie od niej   Kupilam tez kolczyki wkretki ktore urzekly mnie fasonem i kolorem. 












Ahh no i zapomnialabym o plynie do demakijazu z Garnier. Testuje teraz kilka i dam wam znac niedlugo jak sie sprawuja. 




A wy zrobioyscie ostatnio jakies zakupy kosmetyczne? 

Pozdrawiam

Buzki

Kasia

Saturday, 18 August 2012

Nowy nabytek...

Kochani krotki post w ktorym chce Wam pokazac moj nowy nabytek, bynajmniej nie kosmetyczny...

Kilka slow ktore moge na jego temat powiedziec: bol, bol , scisk i bol...
Zobaczcie sami:

Wednesday, 15 August 2012

Wow Max Factor!

Woow... Widze ze szukajac idealnej szminki na codzien i buszujac po stoiskach najlepszych swiatowych marek jak Chanel, YSL, Bobbi Brown niemalze obok nosa przeszlaby mi swietna "drogeryjna" szminka. Mowa o Max Factor.
W naszej wiosce powiekszyli ostatnio apteke i w ich asortymencie pojawil sie Max Factor ktorego wczesniej nie bylo. Zachecona znizka 20% na wszystkie produkty do makijazu i zapachy postanowilam zobaczyc co tez ciekawego znajde... A ze mam to "szczescie" ze zawsze cos znajde albo cos znajdzie mnie znalazlam to!:


Jak wiecie ostatnio bardzo modne sa Szminko- balsamy jak ja je nazywam czyli polaczenie szminki z odzywka ktora ma pielegnowac nasze usta. Wiekszosc firm m.in L'Oreal, Revlon czy Maybelline wypuscilo juz swoja serie wiec mysle ze Max Factor nie chcac byc gorszy rowniez to zrobil :)

Kolorow do wyboru bylo kilka, calkiem ladna kolekcja w ktorej kazdy znajdzie cos dla siebie. Ja wybralam odcien w ktorym zakochalam sie jak tylko zrobilam swatcha na dloni:


Jest to piekny, przybrudzony roz ktory idealnie sprawdza sie na dzien.



A tutaj jak prezentuje sie na ustach. Jestem pod wrazeniem ze nie podkresla moich suchych skorek. (Moje usta sa w oplakanym stanie :()



A Wy probowalyscie szminek od Max Factor?
Lubicie?
Pozdrawiam
Kasia

Monday, 13 August 2012

Pedzel Bobbi Brown

Heeeeej... Dlugo mnie nie bylo, steskniliscie sie ?? ;)) Haha
Dzisiaj bedzie o pedzlu. Dlugo szukalam idealnego pedzla "tapered" ktory sluzylby mi glownie do nakladania bronzera. Jakis czas temu skusilam sie na Bobbi Brown Powder brush. Jak nazwa wskazuje jest to pedzel do pudru co absolutnie nie przeszkadza mi uzywac go do wlasnych celow (wspomnianego wyzej bronzera i rozu).

Mam nadzieje ze jakosc bedzie adekwatna do cena ktora mala nie byla...

A teraz zobaczcie jak sie prezentuje na zdjeciach:




Zamowilam tez kilka nowych pedzli Real Techniques ze strony www.iherb.com
Jesli macie ochote to zapraszam na zakupy ze znizka:) Wystarczy ze podczas placenia wpiszecie ten kod: NOQ500 ktory uprawnia was do znizki 5$ podczas pierwszego zamowienia! :))

Pozdrawiam
Kasia

Thursday, 9 August 2012

Kilka slow o: L'Oreal Studio Proffessionals anti-redness primer

Ta baza pochodzi rowniez  z zakupow z Brisbane. Jak wiecie od czasu przyjazdu do Australii borykam sie z wypryskami i zaskornikami z ktorymi nigdy nie mialam problemow. W rezultacie moja cera jest pokryta czerwonymi bliznami po wypryskach . Dlugo szukalam zielonej bazy pod makijaz ktora pomoglaby mi je zakryc.
Podczas wspomnianych zakupow natrafilam na baze z firmy L'Oreal. Niezbyt lubie ta firme jesli chodzi o kolorowke ale jako ze byla to jedyna baza jaka znalazlam postanowilam sprobowac. Wcale nie byla tania bo zaplacilam okolo 25$ :(



Baza ma pastelowo zielone zabarwienie, z bardzo lekkimi drobinkami ktore po dokladnym nalozeniu bazy sa niewidoczne.


Jak widzicie po wmasowaniu bazy w skore zostaje nam bardzo lekka, prawie niewodoczna zielona poswiata ktora wyrownuje koloryt skory i neutralizuje zaczerwienienia.
Odkad stosuje baze czyli okolo 2 tygodni nie dostalam wysypu ani tez mnie nie zapchala co jest dobrym znakiem:))

Ubolewam ze nie ma na rynku wielkiego wyboru jesli chodzi o tego typu specyfiki...
Dam Wam znac jak baza sie spisuje na dluzsza mete.

A wy musicie stosowac jakies "specjalne" kryjace korektory/ bazy ?
Jesli tak to jakie polecacie?
Pozdrawiam
Kasia

Tuesday, 7 August 2012

I LOVE TEA!!!

Kocham herbaty, wszelkiego rodzaju, koloru i smaku:)) Jestem totalnie "herbaciana" pomimo ze dobra kawa tez nie pogardze. Od zawsze w naszym domu mam jedna szafke przeznaczona na herbaty. Poczawszy od ziol takich jak mieta, melisa, szalwia itp skonczywszy na kolorowych, smakowych herbatkach. Czesto zamiast siegac po lekarstwa i tabletki lecze sie ziolami (nie polecam osobom nieobeznanym w ziolach bo tez moga zaszkodzic) .
Tutaj gdzie mieszkam obecnie bardzo trudno jest znalezc herbate lisciasta ( torebki uwazam za smieci) . I  nie mowie o nie wiadomo jakich herbatach ale chociazby o zwyklej earl grey czy herbacie zielonej.
Ostatnim razem bedac w Brisbane podzielilam sie moim problemem z kolezanka ktora zaprowadzila mnie do herbacianego nieba czyli sklepu T2.


Oczywiscie dolaczylam do grona herbacianych i tak posiadam karte do sklepu uprawnia mnie do znizki i bezplanych probek.



A teraz pokaze Wam jak wyglada prawdziwa herbata:
Na zdjeciu smak Very Berry


A tutaj Tummy Tea czyli zbior ziol na dobre trawienie:



A Wy nalezycie do pijacych kawe czy herbate?
Jaka jest wasza ulubiona herbata?
Pozdrawiam
Kasia

Monday, 6 August 2012

WYNIKI KONKURSU

Witam kochani i zapraszam na wyniki konkursu. Komentarzy nie bylo wiele ale mimo tego wybor byl trudny:)

 Wszem i wobec oglaszam ze miejsce I zajmuje wierszyk  napisany przez uzytkowniczke Anna Wiosna :

Przyszla sobie Papaja i do Pana Sorbianu Potasu zagaja-
ja jestem lekiem na wszelkie tęsknoty –
i ugryzienia i poparzenia uratuje,otwarte ranki opatruje,nawet i usta nabalsamuje.
Jam pachnąca,kolorowa, apetyczna i ponadczasowa,wszyscy mnie znają i bez granic kochają.
Pan Sorbian odparł- widzisz ma miła beze mnie to Ty byś tylko sfermentowaną papają była...
I z tej miłości maść Pawpaw się zrodziła:)

Miejsce II zajmuje uzytkowniczka Korneliowe zapiski z wierszykiem:

"Owoc aniołów"-tak mówią ludzie,
i mają rację, mówią o cudzie!
Błonnik, fibryny i witaminy
dobrze wpływają na nas, dziewczyny!
Dlatego PAW PAW balsam z papają
miejsce na półce mej musi zająć!!!
I miesjsca III i IV zajmuja: uzytkowniczka agnieszkazg:

Dnia pewnego miły pan
wpadł na pewien sprytny plan.
Postanowił kombinować,
i z papai maść zmajstrować.
Dodał tych owoców garść
i powstała świetna maść!
Oraz Juicy Beauty:

Dziś tak z nudy pomastrujmy,
maść z papai wypróbujmy.
Deszczu, deszczu przestan padać,
ja dziś muszę się opalac.
By sie wszystko ułożyło,
z happy end'em zakończyło :)

Zwyciezcow prosze o kontakt mailowy na adres: mrsbutterfly25@gmail.com w tytule wpisujac konkurs. Gratuluje!!

Pozdrawiam
Buzki
Kasia

Sunday, 5 August 2012

Inglot

Bedac w Brisbane nie moglam oczywiscie ominac Inglota:) Nie kupilam duzo ale chce wam pokazac te rzeczy, zwlaszcza roz ktory jest przesliczny!


Musialam zaopatrzyc sie w moj ukochany "codzienny" lakier nr 82 o ktorym pisalam tutaj
A ze mialam okazje to kupilam jeszcze pare rzeczy ktore wpadly mi w oko; miedzy innymi biala kredke do oczu- idealna na linie wodna, Duraline- bardzo bylam ciekawa jak dziala i nie moglam sie oprzec zeby nie wyprobowac :)

Ostatnia rzecza jest roz ktory wypatrzlam juz przy kasie. Piekny kolor cos pomiedzy intensywna brzoskwinia a rozem- nr 47. Napewno zobaczycie go jeszcze na blogu, niedlugo postaram sie pokazac go w pelnej okazalosci:))
Tymczasem preview ;)


Lubicie Inglota? Jakie sa wasze ulubione produkty tej firmy?
Pozdrawiam
Kasia