Monday, 12 March 2012

Slonce ( z domieszka watku autobiograficznego)

Witam ponownie kochani, juz po weekendzie. Ale ten czas szybko leci!! Poniedzialek juz za mna ( wy dopiero pewnie zaczynacie swoj- powodzenia:)). Dzien zlecial mi w miare szybko, caly dzien nie mialam czasu zeby odpoczac. Dostalam dzisiaj rowniez kilka przesylek ktore zamowilam pare tygodni temu. Ale to pokaze wam w innym poscie. ;) Dzisiejszy zar lejacy sie z nieba zainspirowal mnie do napisania dla was postu o tematyce pogodowej:) A w zasadzie o jednym tylko zjawisku- upale i sloncu.

U was zapewne niedosyt slonca (jak to po zimie) sprawia ze marzycie o cieplych krajach, wakacjach nad morzem i upale. I to jest calkiem normalne. Jednak z perspektywy osoby zyjacej w baardzo goracym klimacie moge wam powiedziec ze na codzien to wcale nie jest takie fajne. Ale zaczynajac od poczatku,

Przez kilka dobrych lat mieszkajac w Irlandii (ltora swoja droga bardzo odpowiadala mi pod wzgledem pogodowo-klimatycznym) przyzwyczailam swoj organizm do klimatu umiarkowanego z tendencja do tylko jednej pory roku- deszczowej. Dla mnie cool. Mojego lubego z kolei a to tu szczyklo,a to tam, ciagle natrzekal na deszcz,bylo mu za zimno, ciagle chorowal itp. Wiec zamarzyla mu sie Australia- znana z pocztowek kraina wiecznegio slonca, pieknych plaz i wyluzowanego stylu zycia. PO dluzszych dyskusjach na ten temat stwierdzilam ze co mi szkodzi i w zasadzie mozemy sprobowac. Na odzew dlugo nie musielismy czekac i pare krotkich miesiecy po wyladowalismy w stolicy stany Queensland- Brisbane. Duze miasto, klimat bardzo wilgotny, ale przynajmniej temperatura sie zmienia w roznych porach roku. Ale to nie byl koniec naszej drogi. P0o przleceniu tysiecy kilometrow i spedzeniu prawie 30h w samolotach roznych lini oraz kilku przesiadkach musielismy jeszcze doleciec okolo 2 h do "bramy na australijski outback" jak miejscowi wolaja na ta mala miescine w ktorej mieszkamy (chociaz dla nich wcale nie taka mala bo w promilu 700 km to najwieksze miasteczko). I juz wysiadajac z malego "samolotu" doswiadczylam takiego uderzenia goraca ze o malo nie zemdlalam na miejscu. Slonce bylo dokladnie nad nami i nawet nie bylo sie gdzie schowac. Wsiadaj do czekajacego na nas samochodu pierwszy raz w zyciu doswiadczylam poparzenia tylka i mialam ochote zamknac sie w lodowce na reszte dnia. A to byla ZIMA haha:)

Ponoc to lato bylo wyjatkowo zimne. Temperatura w sloncu siegala 50 stopni a w cieniu jedyne 35:)
Spac i zyc da sie tylko przy klimatyzatorze ktory zostaje wlaczony 24/7. Bez czlowiek ma trudnosci w oddychaniu,spaniu,ruszaniu sie i robieniu czegokolwiek poza lezeniem plackiem.

Absolutnie nie jest to post stworzony po to zebym ja mogla sobie ponarzekac ale byc moze troszke po to zeby powiedziec Wam, jak bardzo tesknie za naszym polskim klimatem. Za 4 porami roku. Za tym ze w lato czlowiek moze stesknic sie za zima a w zimie pragnie slonca. Wszystko jest poukladane.
Ja najbardziej lubilam jesienne i wiosenne poranki kiedy rano na trawie wciaz byl lekki szron a w dzien pogoda robila sie cudownie sloneczna.

Widze ze ten post ktory mial byc bardziej o pogodzie zrobil sie jak notka autobioograficzna. Ale coz, taki mam dzisiaj nastroj "wspominkowy" :) .

Kochani, mam nadzieje ze wiosna i lato rozpiesci was w tym roku.

Do nastepnego
Buziaki
Kasia xxx

No comments:

Post a Comment